Czerwona czapka opowiada,  Ludzie,  Notatnik,  Polska

Ważne rozmowy

Czyli o czym myślę przy bieganiu

Drzewa były ciemne i ponure. Teraz cieszyć się mogły nimi tylko kruki lub wrony, a może nawet i gołębie, które z daleka zyskiwały nagle jakiegoś majestatu. Biegła alejką, tą samą alejką co zawsze, ale uderzyła ją pewna myśl.  Kiedy ona zajmowała się tysiącem małych i większych spraw w ciągu roku, wszystko się zmieniało. Drzewa były niezwykle zajęte. Najpierw zieleniły się w słońcu, potem mieniły jesienią, a teraz stały, tak po prostu. Wyobrażała sobie, że  zaakceptowały swój los i pozostało im tylko czekać na nadchodzącą właśnie zimę. Czy którakolwiek z jej spraw była ważniejsza niż to, że liście już opadły z drzew? 

Ilość ptaków na drzewach była niezwykła. Czy one zawsze siedzą tam w takich grupach  tylko po prostu ich nie widać? Czy dopiero pozwalają sobie usiąść, kiedy liście zrobią im miejsce? Z daleka wyglądało to, jakby ze sobą rozmawiały. Zażarcie dyskutowały o czymś, nie zwracając uwagi na ludzi i samochody pod nimi.  Zima pozbawiła je jednak resztek prywatności, teraz wszystkie rozmowy musiały być jawne i obserwowane, przez tych, którzy czasem popatrzyli w górę. Na kolejnym drzewie ptaki wydawały się jakby zmartwione, wyobrażała sobie, jak planują przetrwanie nadchodzącej zimy.  

Wbiegła teraz do parku. Poza nią nie było tam nikogo. Powoli na wszystkich ławkach wygodnie usadzał się zmierzch, ten szczególny, zimowy, który nostalgią wypełnia każdą komórkę ciała. A na drzewach były tylko te ptaki, setki ptaków.

Z prawej i lewej strony nadlatywały ich kolejne chmary, tak wielkie, że ciężko jej było skupić myśli na czymkolwiek innym. Ściszyła muzykę i wysilała zmysły, nasłuchując i obserwując. Odnosiła wrażenie, że zaraz wydarzy się coś ważnego, a jedynym elementem, który w tym przeszkadza, jest ona. Ptaki zajęły już swoje miejsca na gałęziach i nagle zapadła cisza. 

To chyba naprawdę był moment początku ważnego zebrania. Wyobrażała sobie, jak mogą wyglądać te ustalenia. Czy była jakaś hierarchia? Harmonogram? Ptasi prezydent? Być może teraz określają, kto ma największe szanse na przetrwanie niskich temperatur. Czy wśród ptaków panuje prawo ratowania najpierw kobiet, dzieci i chorych czy wręcz przeciwnie, jak w górach? Trzeba zająć się tymi, którzy najlepiej rokują. Właściwie często widzi się ptaki, które lecą w konkretnym kierunku, grupami. Czy one się znają? Czy mają konkretny plan? Ptaków było coraz więcej, a ona czuła się coraz bardziej nieswojo. To był właśnie moment, żeby przyśpieszyć. Czuła się jak intruz, jak uczestnik ważnych wydarzeń historycznych, które jej nie dotyczą. 

Wybiegła na ulicę i początkowo odetchnęła z ulgą. Był to już siódmy kilometr i dopamina przyjemnie pulsowała w jej organizmie. Samochody na alejach szalały jeden za drugim i musiała zatrzymać się na przejściu. Ludzie wokół niej patrzyli w telefony lub bez słowa pływali w brzmiącej w ich słuchawkach muzyce. Nagle zrozumiała, że życie ptaków było ciekawsze, przynajmniej miały wiele wspólnych tematów, nieustannie wchodziły ze sobą w interakcje! 

Być może w ludzkim świecie technologia jest jak liście, które muszą opaść, żeby ptaki mogły rozsiąść się na drzewach i/lub być naprawdę widoczne. Gdybyśmy wszyscy na jeden dzień pozbyli się telefonów, mielibyśmy mnóstwo wspólnych tematów, a ptaki czułyby się nieswojo, widząc nagle ludzi pogrążonych w rozmowach. Bez tego jesteśmy jak drzewa, których liście nigdy nie mogą opaść, a zima nie ma szans na to, by stale robić miejsce na to co nowe.

4 komentarze

Skomentuj Ania Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.