-
Zagora
-
Oaza, daktyle i różnice w percepcji czyli długa droga czerwonej czapki na pustynie
M., czapka i jej właścicielka, korzystając z dobrodziejstw couchsurfingu, spędziły noc na plantacji palm daktylowych w marokańskiej oazie. Obudził je intensywny zapach miętowej herbaty i muzyka. Bębny? – zapytała na wpół-śpiąco M. Po kilkunastogodzinnej podróży przez góry Atlas i sporej dawce adrenaliny zaserwowanej im przez kierowcę autobusu, były nieprzytomne. Wyszły ze swej sypialni w tym niezwykłym „pałacu z piasku”, jak nazywał dom ich gospodarz. Zastały go na środku korytarza, gdzie skrywając się przed upalnym słońcem, śniadaniował już w najlepsze ze swoimi wujkiem i kolegami z Brazylii. Grali przy tym na instrumentach zrobionych ze wszystkiego co było aktualnie pod ręką – kubłach, miskach i garnkach – co, o dziwo, składało się…
-
Czerwona czapka blednie czyli o podróży z Marakeszu na Saharę
Czerwona czapka, jej właścicielka i M., pozwoliły sobie na parę dni zapomnienia w kolorach Marakeszu. Poznając coraz lepiej zaułki i ślepe uliczki medyny, zaczęły zauważać że mimo niewątpliwego uroku słynnych miejskich ogrodów i różnorodności targowisk (o wdzięcznej dla polskiego ucha nazwie suk), miasto powoli przytłaczało je swoją komercyjnością. Postanowiły skorzystać z obecności i doświadczenia wielu podróżników w hostelu Marakesh Rouge. Z grupą chętnych udały się na kolację i nad parującą miską marokańskiej zupy hariry, debatowali o tym gdzie pojechać aby prawdziwie poznać Maroko. Ich towarzysze byli zgodni – góry Atlas i saharyjskie oazy to miejsce gdzie można poznać kraj od podszewki. Pozostało im tylko opracować jak tam dojechać i gdzie się…