-
Oaza, daktyle i różnice w percepcji czyli długa droga czerwonej czapki na pustynie
M., czapka i jej właścicielka, korzystając z dobrodziejstw couchsurfingu, spędziły noc na plantacji palm daktylowych w marokańskiej oazie. Obudził je intensywny zapach miętowej herbaty i muzyka. Bębny? – zapytała na wpół-śpiąco M. Po kilkunastogodzinnej podróży przez góry Atlas i sporej dawce adrenaliny zaserwowanej im przez kierowcę autobusu, były nieprzytomne. Wyszły ze swej sypialni w tym niezwykłym „pałacu z piasku”, jak nazywał dom ich gospodarz. Zastały go na środku korytarza, gdzie skrywając się przed upalnym słońcem, śniadaniował już w najlepsze ze swoimi wujkiem i kolegami z Brazylii. Grali przy tym na instrumentach zrobionych ze wszystkiego co było aktualnie pod ręką – kubłach, miskach i garnkach – co, o dziwo, składało się…