-
Zagora
-
Sahara
-
Marrakesh
-
Oaza, daktyle i różnice w percepcji czyli długa droga czerwonej czapki na pustynie
M., czapka i jej właścicielka, korzystając z dobrodziejstw couchsurfingu, spędziły noc na plantacji palm daktylowych w marokańskiej oazie. Obudził je intensywny zapach miętowej herbaty i muzyka. Bębny? – zapytała na wpół-śpiąco M. Po kilkunastogodzinnej podróży przez góry Atlas i sporej dawce adrenaliny zaserwowanej im przez kierowcę autobusu, były nieprzytomne. Wyszły ze swej sypialni w tym niezwykłym „pałacu z piasku”, jak nazywał dom ich gospodarz. Zastały go na środku korytarza, gdzie skrywając się przed upalnym słońcem, śniadaniował już w najlepsze ze swoimi wujkiem i kolegami z Brazylii. Grali przy tym na instrumentach zrobionych ze wszystkiego co było aktualnie pod ręką – kubłach, miskach i garnkach – co, o dziwo, składało się…
-
Lekcje z Marakeszu. Czerwona czapka jedzie do Maroka!
Czerwona czapka i jej właścicielka mieszkały kiedyś w Barcelonie. Przez rok. Spotkało ich tam wiele przygód! (O nich też kiedyś opowiedzą.) Po czasie zadomowiły się jednak w stolicy Katalonii, zaczęły bezbłędnie odnajdywać drogę do domu w gąszczu gotyckich uliczek a życie powoli zaczęło wydawać im się zbyt spokojne. Postanowiły więc, że czas zmienić na chwilę otoczenie. To był idealny moment na kolejną podróż! Padło na Maroko. (Z lotnisk w Barcelonie i Gironie można dostać się tam tanimi liniami lotniczymi a na bilety nie trzeba wcale polować dużo wcześniej.) Z przyjaciółką, plecakiem i przewodnikiem National Geographic pod pachą, ruszyły w podróż do Marakeszu. Czerwona czapka nieomal została pominięta – mimo lutego…