• Czerwona czapka opowiada,  Maroko

    Oaza, daktyle i różnice w percepcji czyli długa droga czerwonej czapki na pustynie

    M., czapka i jej właścicielka, korzystając z dobrodziejstw couchsurfingu, spędziły noc na plantacji palm daktylowych w marokańskiej oazie. Obudził je intensywny zapach miętowej herbaty i muzyka. Bębny? – zapytała na wpół-śpiąco M. Po kilkunastogodzinnej podróży przez góry Atlas i sporej dawce adrenaliny zaserwowanej im przez kierowcę autobusu, były nieprzytomne. Wyszły ze swej sypialni w tym niezwykłym „pałacu z piasku”, jak nazywał dom ich gospodarz. Zastały go na środku korytarza, gdzie skrywając się przed upalnym słońcem, śniadaniował już w najlepsze ze swoimi wujkiem i kolegami z Brazylii. Grali przy tym  na instrumentach zrobionych ze wszystkiego co było aktualnie pod ręką – kubłach, miskach i garnkach – co, o dziwo,  składało się…

  • Czerwona czapka opowiada,  Maroko

    Czerwona czapka blednie czyli o podróży z Marakeszu na Saharę

    Czerwona czapka, jej właścicielka i M., pozwoliły sobie na parę dni zapomnienia w kolorach Marakeszu. Poznając coraz lepiej zaułki i ślepe uliczki medyny, zaczęły zauważać że mimo niewątpliwego uroku słynnych miejskich ogrodów i różnorodności targowisk (o wdzięcznej dla polskiego ucha nazwie suk), miasto powoli przytłaczało je swoją komercyjnością. Postanowiły skorzystać z obecności i doświadczenia wielu podróżników w hostelu Marakesh Rouge. Z grupą chętnych udały się na kolację i nad parującą miską marokańskiej zupy hariry, debatowali o tym gdzie pojechać aby prawdziwie poznać Maroko. Ich towarzysze byli zgodni – góry Atlas i saharyjskie oazy to miejsce gdzie można poznać kraj od podszewki. Pozostało im tylko opracować jak tam dojechać i gdzie się…

  • Czerwona czapka opowiada,  Maroko

    Lekcje z Marakeszu. Czerwona czapka jedzie do Maroka!

    Czerwona czapka i jej właścicielka mieszkały kiedyś w Barcelonie. Przez rok. Spotkało ich tam wiele przygód! (O nich też kiedyś opowiedzą.) Po czasie zadomowiły się jednak w stolicy Katalonii, zaczęły bezbłędnie odnajdywać drogę do domu w gąszczu gotyckich uliczek a życie powoli zaczęło wydawać im się zbyt spokojne. Postanowiły więc, że czas zmienić na chwilę otoczenie. To był idealny moment na kolejną podróż! Padło na Maroko. (Z lotnisk w Barcelonie i Gironie można dostać się tam tanimi liniami lotniczymi a na bilety nie trzeba wcale polować dużo wcześniej.) Z przyjaciółką, plecakiem i przewodnikiem National Geographic pod pachą, ruszyły w podróż do Marakeszu. Czerwona czapka nieomal została pominięta – mimo lutego…

  • O mnie

    Kto nosi czerwoną czapkę? Kilka słów o mnie.

    „Znów na chodniku piętrzył się stos naszych wysłużonych walizek; czekała nas jeszcze dalsza droga. Ale co tam, droga to życie”. Jako nastolatka zaczytywałam się w „Drodze” Jacka Kerouaca. Gdy pierwszy raz pojechałam sama w nowe miejsce, poczułam to, co wcześniej niesprecyzowane, przyciągało mnie wielokrotnie do jego książki. Teraz już chyba umiem to nazwać. To wolność i radość z poznawania innych rzeczywistości, które toczą się równolegle z naszymi.W podróż zabieram aparat i czapkę. Głowa, która ją nosi, jest moja. Mam na imię Marta i mam 30 lat. Mieszkam w Krakowie, gdzie ukończyłam dziennikarstwo i teatrologię na UJ.Mieszkałam przez rok w Barcelonie, a potem w Stambule. W międzyczasie udało mi się zwiedzić…