Notatnik,  Polska

Chwile. Patrz w górę! Kilka słów na temat Krakowa

Kiedy rodzi się dziecko, opowiadamy jego życie w dniach, tygodniach, a w końcu miesiącach. Potem odliczamy już tylko lata. Zastanawiałam się ostatnio nad tym dlaczego tak jest. Memy lubują się w matkach, które opowiadają o tym, że ich dziecko ma dwadzieścia miesięcy, a biedny rozmówca musi w głowie na szybko przekalkulować faktyczny wiek malucha. Tak jakby każdy moment życia dziecka był dla matki na tyle ważny, że nie chce sprowadzać go do lat. Bo dla niej to cały wszechświat jej nowego życia, które zaczęło się w momencie urodzenia dziecka. Co ciekawe, tak samo odliczamy czas po tym jak życie już się skończy. Miesiąc od śmierci, trzy miesiące, pół roku. Tak jakby to, co jest pomiędzy nimi, nie było na tyle ważne, żeby to dzielić na mniejsze fragmenty. I tak pomiędzy tym początkiem i końcem dużo się dzieje, ale patrzymy raczej na rok jako całość. Jak oceniasz swój 2021 rok? 

Myślałam o tym, wracając w Nowym Roku do Krakowa. Właściwie dla większości Polaków miejsce to wywołuje pozytywne skojarzenia, miejsce majówek, panieńskich i wakacyjnych wypadków. Dla mnie zupełnie niespodziewanie i niespostrzeżenie stał się niejako drugim miejscem, które mogę nazwać domem. Moja relacja z tym miastem bywała wcześniej bardzo burzliwa. Gdy wróciłam z Barcelony (i byłam przekonana, że to tam powinnam mieszkać), myślałam, że w Krakowie właściwie muszę tylko pozałatwiać sprawy i znów uciekać.

I tak się działo, ale za każdym razem jednak wracałam.  Pandemia na dobre uziemiła mnie w Krakowie i co ciekawe, rozpoczęła moje powolne budowanie świadomej relacji z tym miastem. 


Spacerując po uśpionych uliczkach Salwatora, odkrywając z mapą nowe ścieżki Lasku Wolskiego, biegając na Bulwarach czy po prostu włócząc się po zamkniętym na cztery spusty Kazimierzu, powoli zaczęłam rozumieć dlaczego tutaj mieszkam. Wcześniej wydawało mi się, że to był wynik serii zbiegów okoliczności, teraz jednak rozumiem, że coś podświadomie ciągnęło mnie do tego miasta.

Pewna ważna dla mnie osoba, którą zabrała pandemia a jej brak odliczamy w miesiącach, powiedziała mi kiedyś, że aby odkryć prawdziwe piękno miasta należy patrzeć w górę. Zazwyczaj gdy odwiedzamy nowe miejsce tylko na początku mamy zwyczaj prawdziwego przyglądania się jak ono wygląda. Potem, nawet najpiękniejsza miejscowość powszechdnieje i po prostu przemykamy wśród oszalałych z zachwytu turystów.

Korzystając z tej porady zaczęłam tak prawdziwie patrzeć więc na ten Kraków. Cały czas wydawało mi się, że jestem tu tylko na chwile. Myślałam, że tylko tu przeczekuje przed kolejną podróżą. A tak naprawdę ta najważniejsza podróż cały czas trwa. Tu i teraz.

Pisałam ten tekst pod koniec stycznia, potem jak zwykle porwały mnie obowiązki. Potem wybuchła wojna w Ukrainie Nasz czas jest tu i teraz. I przywołując słowa mistrza, trzeba żyć natychmiast. Czasu jest mniej niż się wydaje.

4 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.